Pszeniczniak

Sięgając po Pszeniczniaka, sięgamy historii liczącej ok. 6000 lat. Sprzed tylu tysięcy lat pochodzą bowiem najstarsze tabliczki sumeryjskie przedstawiające postaci przygotowujące piwo z orkiszu – odmiany pszenicy. Elementem tej wiekowej tradycji jest również warzenie piwa w regionie Pomorza i Kaszub – efektem czego jest między innymi Pszeniczniak. 



Grupa docelowa i cele marketingowe. 
Grupą docelową, która powinna, według założeń, delektować się Pszeniczniakiem są osoby otwarte na nowości ceniące jednocześnie smak tradycyjnego piwa. 



Dla samej marki oraz browaru Amber celem było wprowadzenie na rynek nowego piwa pozycjonowanego w segmencie premium, kultywującego regionalność i pochodzenie.   

Proces.
Pszeniczniak, którego widzimy w sklepie powstał w 2011 roku. Na początku etykieta była jednobarwna, teraz grafika występuje w dwóch odcieniach żółtego – pszenicznego. Studio Yazgot przekonało browar Amber, który wykazał się strategicznym myśleniem i otwartością, do tej droższej, ale dużo bardziej efektownej metody zadruku.   

Design.
Pszeniczniak to produkt, w którym pod względem projektowym najważniejsze są etykieta i butelka. Etykieta została nadrukowana bezpośrednio na grawerowaną butelkę. Faktura nadruku przypomina pianę – jest drobnoziarnista i gęsta. Dzięki temu całość zyskuje haptyczną przewagę nad konkurencją, i dodatkowo nie ma ryzyka, że etykieta się odklei czy przedrze. Sama ilustracja jest uproszczoną, geometryczną wersją kaszubskich wzorów ludowych. Jej zdecydowana, wyrazista forma wraz żółtym kolorem i z daleka czytelną nazwą przyciągają uwagę i bez trudu zostają zauważone na półce. Poza tym pozwala to również na color blocking na półkach sklepowych. Odcień żółtego oczywiście nawiązuje do barwy piwa.   



Nazwa. 
W tym wypadku dobrze jest nazywać rzeczy po imieniu. Pszeniczniak to nazwa własna, która wysyła jasny komunikat co jest w środku i poza tym brzmi przyjaźnie i swojsko, ale wypowiedziana w zastosowanym języku graficznym trafia do grupy docelowej.   

Podsumowanie.
“Pszeniczniak. Nowa tradycja” – tym hasłem wprowadzany na rynek był nowy produkt browaru Amber. Hasło znalazło odzwierciedlenie i potwierdzenie w dobrze wyważonym projekcie – funkcjonalnie i estetycznie.   

Wywiad.
Na kilka naszych pytań odpowiedzieli Magdalena Śmigiel czuwająca nad całym projektem oraz Konrad Raczkowski – projektant agencji Yazgot. 

 Dlaczego piwo pszeniczne? Co zadecydowało o wprowadzeniu tego rodzaju trunku do oferty Browaru Amber?

Magdalena Śmigiel: Piwo pszeniczne było marzeniem właścicieli Browaru. Dzięki wieloletniej współpracy udało nam się z sukcesem przeprowadzić ten trudny projekt, a nawet uzyskać wsparcie Unii Europejskiej. Kiedy w XVI w. produkcja piwa pszenicznego w Niemczech została ograniczona i prawie całkowicie zanikła, w Polsce zdecydowanie dominowało piwo z „pszenicy, miałko zmielonej lub stłuczonej a wywarzonej z wodą i chmielem.”. Niekiedy odpowiednie przepisy o piwie pszenicznym zamieszczane były w aktach prawnych, jak w Krakowie, gdzie rajcy w 1573 r. nakazali, aby piwo warzono jedynie z czystej pszenicy. Aż do XVIII wieku dominowały w Polsce piwa pszeniczne, które cieszyły się dużym powodzeniem i uznaniem. Drugim ośrodkiem gdzie długo warzono piwo pszeniczne były okolice dzisiejszej Bydgoszczy, jest więc pewne, że całe Pomorze warzyło ten styl, stąd nasz pomysł odtworzenia i powiązania go z naszym regionem. 

Czy to właśnie rodzaj piwa i jego bogata historia zainspirowały Was przy tworzeniu opakowania?

MŚ: Zdecydowanie. Polska warzyła ten styl najdłużej w Europie. Jesteśmy „genetycznie” zaprogramowani do polubienia tego stylu piwa (śmiech). Bardzo nam zależało na wykorzystaniu tej tradycji. Równie ważne było jednak zakomunikowanie nowoczesnych metod produkcji, stworzenie wizerunku lekkiego, przystępnego piwa – w tym pomogło minimalistyczne ujęcie ludowych motywów. 

Skąd decyzja o malowaniu na szkle i rezygnacja z klasycznej, papierowej etykiety?

Konrad Raczkowski: Przeprowadziliśmy bardzo dokładną analizę organoleptyczną piw pszenicznych dostępnych na rynku (śmiech). Analizowaliśmy je pod względem kolorystycznym i formalnym. Początkowe założenie o technice druku na papierze etykietowym zbliżało nas do konkurencji. Pojawił się więc pomysł, by zmienić technikę, odejść od klasyki. Malowanie szkła to droga technologia, ale automatycznie powoduje, że produkt się wyróżnia. Mało mamy tego typu opakowań na rynku. Materiał ograniczał nas, ale i dawał wiele dodatkowych korzyści. Chwilę wcześniej wprowadziliśmy grawerowaną butelkę, która uspójnia całą linię piw premium. 

Pszeniczniak szczególnie pomógł w komunikacji tej zmiany. Linię piw premium?

MŚ: Większość marek browaru to różne style piwa. Kiedy powstawały zdecydowaliśmy wspólnie z Browarem Amber, że będziemy je traktować indywidualnie. Dlatego każda projektowana była w inny sposób, mając na względzie zwyczaje piwoszy i ich tradycyjne przyzwyczajenia. Trzy lata temu udało się je połączyć wspólną grawerowaną butelką spinającą nasze marki w jedną grupę tzw. PREMIUM.
Równolegle powstała też linia „AMBER” – piw wyróżniających się jakością, dbałością o recepturę i przystępną ceną, mających trafić do osób zaczynających swoją przygodę z piwami regionalnymi. 

Jaka jest różnica w projektowaniu nowego produktu a jaka dla istniejącego. Jaki jest udział projektantów we wprowadzaniu nowego produktu?

MŚ: Cały proces tworzenia nowego produktu przebiega zespołowo. Osoby decydujące to: klient, projektant i osoba odpowiedzialna za kontakt z klientem – potem cały zespół, który też ma wiele do powiedzenia. Zgodnie ze strategią Browaru Amber, przy kreowaniu nowych stylów piwa szukamy inspiracji w tradycji Pomorza i Gdańska. Bardzo sztywno trzymamy się tej zasady – reprezentujemy przecież piwo regionalne. Po znalezieniu „korzeni” staramy się im nadać nowoczesny charakter. Browar Amber nie jest browarem rzemieślniczym. To browar średniej wielkości więc staramy się mu przypisać zarówno tradycyjność jak i nowoczesne spojrzenie na swoje produkty. „Uciekamy do przodu”. Tak ostatecznie, paradoksalnie powstaje nowa klasyka.

KR: W przypadku istniejących produktów, staramy się je unowocześnić, dbając by konsument zauważył zmianę nadal rozpoznając markę. Tak było z piwem Grand Imperial Porter. Czasami zmiana jest planowana na kilka etapów lub wspierana za pomocą pojawienia się wcześniej submarki, jak Grand Imperial Porter Chilli.  

Materiał ukazał się w:
 http://lowcydizajnu.pl/pszeniczniak/